Polski podatnik poliglotą Print

22.11.2012 / Józef Banach/ Rzeczpospolita


To państwo powinno – w razie rozbieżności w międzynarodowych umowach – zweryfikować ich wersję angielską lub francuską.


Tymczasem, chociaż prawo międzynarodowe nie zawiera żadnych przepisów dotyczących formy i budowy umowy międzynarodowej, praktyka wytworzyła tu pewne reguły.


W pełni rozwinięta umowa składa się z tytułu, wstępu, części merytorycznej, postanowień końcowych oraz testimonium. I to w testimonium, czyli w zakończeniu umowy, zamieszcza się kwestię języka lub języków, w jakich została sformułowana.


Mając więc na uwadze charakter testimonium, nie ma podstaw do twierdzenia, że przepis dotyczący tekstu rozstrzygającego znajduje zastosowanie do osób określonych przez art. 1 umowy, tak samo jak postanowienia zawarte w jej części merytorycznej, a nawet postanowieniach końcowych. To państwo polskie jako strona umowy wzięło na siebie obowiązek stosowania się do ustalonej reguły i to państwo ponosi konsekwencje tego, że tekst polski jest niezgodny z tekstem rozstrzygającym.


Więcej: to państwo, jeżeli stwierdzi istnienie niezgodności, powinno podjąć działania, które doprowadzą do uzgodnienia tekstu polskiego z tekstem rozstrzygającym. Do czasu opublikowania zmiany podatnik ma prawo powoływać się wobec państwa na tekst rozstrzygający umowy o u.p.o. jeżeli stwierdzi, że jest ona dla niego korzystniejsza, a państwo nie może tego uczynić wobec podatnika.


Polski podatnik ma prawo działać w zaufaniu do poprawności opublikowanej wersji umowy, bez konieczności sięgania do wersji obcojęzycznych, do czego próbuje go zobligować NSA. Sytuacja kreowana przez NSA, w której Kowalski, porównując tekst polski z tekstem arabskim umowy z Marokiem, stwierdza ich niezgodność, w związku z czym w oparciu o rozstrzygający tekst francuski dokonuje prawidłowej interpretacji jej postanowień, jest na tyle absurdalna, że nie wymaga dodatkowego komentarza.


(...)